Dziś jednak najważniejsze jest to, że dwa konie, które miały zniknąć bez śladu, dostały drugą szansę.
Obie są bardzo przestraszone, dzikie, widać, że większość życia spędziły zamknięte, z dala od ludzi. Jedna z sióstr ciężko oddycha, druga ma problem z poruszaniem. Nie wiemy jeszcze, ile bólu noszą w sobie – i tego fizycznego, i tego, który został w ich psychice. Starsza ma około 5-6 lat, młodsza zaledwie 3.
Teraz czas na diagnostykę, leczenie i powolne oswajanie ich z nowym, lepszym światem. Oczywiście, będziemy Was informować o ich stanie.
Dziękujemy Wam, bo to Wasza zasługa!
Dziś patrzymy na nie i widzimy niepokój, ale wiemy, że za jakiś czas zobaczymy coś innego – spokój, ulgę i wreszcie – zaufanie.
I to właśnie dla tej chwili warto walczyć. 



