Farcik
trafił do nas, bo jakiś zły człowiek wyrzucił go do rowu. Leżał tam ranny, z ogonkiem obdartym ze skóry. Jego oczy zasnuwała ciemność, ale chociaż był niewidomy i prawie nie słyszał – niewtajemniczeni nie potrafiliby się zorientować, że brakuje mu dwóch zmysłów. Tak szybko odzyskał energię i optymizm. Zaufał i pokochał bezgranicznie, a miłością jego życia stała się Marta. Codziennie na jej widok tańczył z radości, a jego taniec był tak pełen siły i gracji, jak u młodego pieska. Miał problem z tarczycą i chore serduszko, ale chociaż pod wpływem wysokich temperatur z trudnością łapał powietrze – zawsze znajdował energię, żeby zatańczyć na powitanie. Czuł się tak bardzo kochany i otoczony opieką chyba pierwszy raz w swoim psim życiu, więc potrafił całym sobą okazywać wdzięczność. W ostatnich tygodniach z każdym dniem budził się coraz słabszy, ale tak bardzo chciał z nami być, że dzielnie zmagał się z chorobą, mimo starości i tak wielu niedomagań. Wczoraj zabrakło mu już sił na dalszą walkę. Odszedł za Tęczowy Most i dołączył do innych piesków, które nie znają już bólu.
Kochany Farciku tak bardzo nam Ciebie brak. Zostawiłeś po sobie taką wielką pustkę 😭. Wszyscy jesteśmy pogrążeni w bólu 😢. Bez Ciebie nic już nie będzie takie samo. Jednak dzieli nas tylko czas i wiemy, że kiedyś przywitasz nas znowu i zobaczymy Twój cudowny, pełen radości taniec ❤️.

Pragniemy w tym miejscu serdecznie podziękować Pani doktor Anna Korzonkowska, za troskliwą opiekę nad Farcikiem oraz za to, że wczoraj tak wytrwale próbowała walczyć o jego życie. Gorące wyrazy wdzięczności kierujemy także do wszystkich, którzy wspierali naszego Dziadziusia, datkami, karmą, słowem otuchy i ciepłymi myślami. Dzięki takim wspaniałym Przyjaciołom niczego mu nie brakowało i czuł odkąd trafił do Fundacji, że dla wielu Ludzi, był bardzo ważny.

Kochani z całego serca Wam za to dziękujemy w imieniu Farcika i własnym ❤️

 

Made by: Sławomir Jaszczak