PLENER i QUENTIN to konie, które zostały uratowane w Kozłowie Biskupim, nieopodal Sochaczewa. To przedsionek piekła, tam w powietrzu unosi się zapach śmierci. Tak trudno jest dokonać wyboru, kiedy na targu znajduje się tyle zwierząt skazanych na rzeź. Gdy już zdecydowałyśmy się pomóc wyeksploatowanemu konikowi i szczęśliwe odprowadzałyśmy go do transportera, zwierzę zaczęło stawiać opór i zatrzymało się w połowie drogi. Po chwili usłyszałyśmy rozpaczliwe rżenie konia prowadzonego właśnie na podest rzeźnickiego TIRA. Nasz konik zaczął się trząść i odpowiedział na ten głos, wydając tak przerażający krzyk, że zatrzymałyśmy się zdumione… bo choć wiele widziałyśmy, to co działo się wówczas na naszych oczach było zupełnie zaskakujące. Ten koński dialog trwał, aż do chwili, kiedy jedna z nas ruszyła w kierunku handlarza. Wtedy dowiedziałyśmy się, że to konie z jednej stajni, które prawdopodobnie razem ciągnęły zaprzęg zanim kompletnie wyeksploatowane trafiły na targ. Decyzja, którą wówczas podjęłyśmy zaskoczyła nas same, bo wiedziałyśmy, że nie mamy pieniędzy…  Ale nie potrafiłyśmy inaczej, bo pierwszy raz  miałyśmy okazje oglądać tak głębokie przywiązanie. Te konie w swoim życiu nie miały pewnie nic prócz siebie i wspierały się wzajemnie w swojej niedoli…

Pierwsze dni po przyjeździe z targu były dosłownie walką o jego życie. Ten straszny i niepewny czas na zawsze zachowa się w naszej pamięci. Potem jeszcze kilka razy Hucułek zmagał się z chorobą. Całe szczęście, że to już przeszłość. Teraz jest zdrowym i pięknym koniem, który uwielbia odwiedziny gości.

Quentin  to około 18-letni wałach, który jest ślepy na jedno oko. Został bardzo skrzywdzony przez ludzi, nie widzi najprawdopodobniej na skutek uderzenia. Człowiek, który mu wyrządził tak wielką krzywdę, odebrał mu w ten sposób pół świata. Całe szczęście, że miał wsparcie w swoim przyjacielu Plenerze, który był jego przewodnikiem. Koń ma bardzo wyeksploatowane stawy z powodu zbyt ciężkiej pracy i jest nieufny w stosunku do ludzi, bo nadal pamięta przez co przeszedł, a my możemy się jedynie domyślać szczegółów tego dramatu. Quentin jest pięknym tarantem. Uwielbia smakołyki i domaga się ich głośno kopiąc w drzwi swojego boksu.

Plener – to przyjaciel Quentinka, ponad 20-letni ogier. Jest uosobieniem spokoju. Na pewno miał kiedyś swojego opiekuna i wygrał niejedną nagrodę niosąc na grzbiecie ludzi. Świetnie skacze, co stanowi dla nas pewien kłopot, ponieważ wymaga specjalnego ogrodzenia. Ktoś go porzucił na starość i oddał prosto w ręce handlarza. Plenerek bardzo długo był smutny, wpatrzony gdzieś w dal – jakby na kogoś czekał. Tęsknił na pewno za swoim opiekunem. Po naszym dramatycznym apelu Plenerek znalazł wspaniałych rodziców adopcyjnych, którzy regularnie spędzali z nim każda wolną chwilę, przywracając mu wiarę w ludzi. Znów stał się szczęśliwym konikiem. Los bywa jednak okrutny. Ukochany Tata adopcyjny Plenerka zmarł nagle w grudniu 2017 roku. To był dla nas szok i potworny cios dla konia, który znów popadł w ciężką melancholię i bardzo posmutniał. Na szczęście Plenerek ma również Mamę adopcyjną, która stara się w tej dramatycznej sytuacji poświęcać konikowi jeszcze więcej czasu, aby nie czuł się opuszczony. Plenerek to koń, który kocha towarzystwo ludzi.  Niestety starość jest okrutna, Plener ma zwyrodnienia stawów spowodowane nadmierną eksploatacją i zbyt ciężką pracą.

Możesz nas także dokarmićKliknij aby nas dokarmić

Żeby otrzymywać na bieżąco nasze zdjęcia i informacje o nas zaadoptuj nas wirtualnie.

Made by: Sławomir Jaszczak