Kiedy jechałyśmy 11 grudnia na targ w najgorszych wyobrażeniach nie spodziewałyśmy się, że dane nam będzie oglądać tak potworne cierpienia i tragedię zwierząt. Gdy szłyśmy przez plac targowy nagle usłyszałyśmy ciche rżenie dobiegające z auta. Na naszą prośbę handlarz otworzył drzwi i pokazał małego kucyka, który ledwo „trzymał się na nogach”, był skrajnie zaniedbany i wymagał natychmiastowej interwencji lekarza weterynarii. Mężczyzna, widząc nasze zainteresowanie tym kucykiem, zaprowadził nas do przyczepy mówiąc, że ktoś ma jeszcze jedno zwierzę na sprzedaż – okazało się, że leżał tam kucyk w znacznie gorszym stanie. Był bliski agonii, w związku z tym podjęłyśmy decyzję o jak najszybszym kupnie zwierząt, aby móc im udzielić natychmiastowej pomocy, ponieważ jak zapewne orientują się niektórzy z czytających ten tekst, odbiór interwencyjny wiąże się z długim załatwianiem formalności. Kucyki zostały od razu przetransportowane do kliniki weterynaryjnej, która specjalizuje się w leczeniu takich skomplikowanych przypadków. Na miejscu potwierdziły się nasze przypuszczenia – kucyki wymagały natychmiastowej pomocy lekarskiej, a ich stan wskazywał na to, że były w przeszłości okrutnie traktowane i nie mogły liczyć na właściwe warunki bytowe. Uratowane koniki otrzymały od lekarza weterynarii imiona – Agatka i Balbinka. Już nie są anonimowe, a w ich życiu skończył się okres upodlenia i męczarni. Ich wiek został oceniony na ponad 12 lat. Stan w momencie przyjęcia do kliniki był tak ciężki, że lekarze rozważali także możliwość poddania ich eutanazji po przeprowadzeniu badań diagnostycznych. Jednak zanim podejmie się tak dramatyczną decyzję, od której już nie ma odwrotu, rozważa się gruntownie wszelkie, nawet najmniejsze szanse na możliwość poprawy stanu zdrowia zwierząt. Chociaż rokowania były bardzo złe, po konsultacjach z lekarzami oraz po przeprowadzeniu dodatkowych badań (RTG kończyn, podanie leków przeciwzapalnych i przeciwbólowych, przeprowadzenie korekcji kopyt) postanowiliśmy walczyć o życie kucyków. Agatka i Balbinka, mimo tak wycieńczonych organizmów i zaawansowanej choroby, mają niesamowitą wolę walki i chęć życia. Balbinka, choć początkowo wdawała się być w dużo gorszym stanie, odzyskała siły, aby następnego dnia stanąć na nogi, a nawet zrobić kilka kroczków. Agatka – niestety bardzo źle rokowała od samego początku. Nie miała na tyle energii, aby wstać i nie radziła sobie po obcięciu kopyt. Postanowiliśmy jednak uzbroić się w cierpliwość i po jakimś czasie Agatka zaczęła pomalutku wstawać ku naszej wielkiej radości. Kucynki nadal przebywają w klinice. Na razie nie da się jeszcze określić ile potrwa pobyt w klinice i leczenie kucyków. Są w takcie terapii i potrzebują fachowej opieki weterynaryjnej oraz leków. Kiedy przyjdzie czas ich wypisu z kliniki czeka nas ich leczenie w warunkach domowych.

 



Made by: Sławomir Jaszczak